1 lut 2015

LUTY



Luty!
Bądź dobry! 



28 sty 2015

MY WINTER


Zima za jaką zawsze tęsknię. I jakiej co roku wyczekuję.
Mroźne powietrze, które przy wspinaniu się coraz wyżej i wyżej szczelnie wypełnia każdy pęcherzyk płuc. 
Policzki coraz bardziej zaróżowione. Śnieg, w którym zapadam się po kostki.
Błękitne niebo, mój las i to uczucie...

Że jest pięknie, a mi nic więcej nie potrzeba. 
Tyle wystarczy.






Wracamy, gdy dzień się już kończy.  Przemarznięci do szpiku kości, zmęczeni, z zapasem energii na cały tydzień. 
Czy jest coś piękniejszego? 



23 sty 2015

KIEDY OSTATNIO NARZEKAŁEŚ?



Narzekasz czasem drogi Czytelniku?
Na to, że mieszkanie mogłoby być większe, że szef to idiota, pogoda nie taka jakbyś chciał, bo za zimno, za ciepło, zbyt mroźno, znowu leje, wypłata wiecznie za mała, kolejna godzina stracona w korkach, że czas tak szybko pędzi, a sąsiad spod piątki to frajer...

A co, gdyby Twoim problemem stało się nagle to, że nie możesz samodzielnie opuścić mieszkania, ot tak wsiąść w samochód czy autobus i pojechać gdzie zechcesz, że być może nigdy nie pójdziesz już w góry, ani nie poczujesz rozgrzanego piasku pod stopami, nigdy nie zatańczysz już walca, ani nie pojeździsz na rolkach....Bo choroba sprawia, że zasypiasz, a gdy budzisz się po czternastu miesiącach Twoje zdrowe nogi, które wcześniej biegały, zjeżdżały na nartach, wspinały się na górskie szczyty, odmawiają posłuszeństwa. 

Guz mózgu. Dwa słowa, które przewracają do góry nogami życie Twoje, a przy okazji Twoich bliskich...
Alek też pewnie nigdy o tym nie myślał, a jednak go to spotkało. 
Operacja. Coś poszło nie tak. 
Śpiączka.
Dziś uczy się żyć od nowa. Wierzy, że za jakiś czas stanie na nogi.

Ja nie wierzę. 
Ja to wiem. Ktoś, kto ma tak silną wolę życia, o kim lekarze powiedzieli, że "pożyje najwyżej kilka miesięcy", ktoś, kto pokonał guza mózgu musi mieć jakieś chody na górze :)
Alek udowadnia mi, że nie ma rzeczy nie możliwych, a marzenia są po to, by je spełniać. I nawet to, że jeździ na wózku nie przeszkadza mu ich realizować. 




Znajomość z Alkiem jest dla mnie jedną, wielką lekcją pokory. Każdego dnia. Lekcją godzenia się na to, co zsyła na nas los. Choć nie zawsze jest to, to, czego oczekiwaliśmy. Dzięki temu, że poznałam Alka znów uczę się doceniać to, co mam, cieszyć się drobnostkami i dziękować za to, że jestem właśnie tu, gdzie jestem. Jednocześnie pamiętając o tym, że niczego w życiu nie możemy być pewnym. A już na pewno nie zdrowia, o czym zresztą sama miałam jakiś czas temu okazję się przekonać. 

Więc zanim następnym razem wciśniesz klakson, by zatrąbić na "idiotę", który zajechał Ci drogę, pomyśl przez chwilę jakie masz ogromne szczęście, że w ogóle możesz prowadzić samochód. A zanim następnym razem ponarzekasz, że znów leje deszcz lub praży słońce, zastanów się, czy wolałbyś oglądać to tylko zza szyby. 






Alek ma kilka marzeń. Do największych należy handbike, specjalny rower na którym mógłby trenować. Niestety koszt takiego roweru to przeszło 20 tys. zł, więc mocno wierzymy w to, że kiedyś znajdzie się sponsor. 
Alek uwielbia też "biegi". Bierze udział - także w tych charytatywnych, po raz kolejny udowadniając, że ci, co mają najmniej, potrafią jeszcze dać coś od siebie innym.

Jeśli chcecie w jakiś sposób wesprzeć Alka w realizacji jego marzeń polubcie proszę jego profil na facebooku - POMOC DLA ALKA -> KLIK. Są tam podane numery konta, na które można wpłacać dowolna kwotę. Czasem wydaje nam się, że to wstyd przelać 2 czy 5 zł. Gdyby każdy kto tak myśli, wpłacił tę sumę, pewnie dziś oglądalibyście tu zdjęcie chłopaka siedzącego w handbike'u :-)

TUTAJ przeczytać możecie artykuł o ALKU, który ukazał się w tym tygodniu. Przyznaję bez bicia, że maczałam w tym palce. Zresztą przeczytajcie sami :)

A TUTAJ zbieramy na jeszcze jedno małe Alkowe marzenie. Udział w charytatywnym biegu WINGS FOR LIFE w Poznaniu. Może ktoś jest z Poznania i mógłby przenocować w maju Alka? Odpadły by nam wtedy koszty noclegu :) 

Wierzę w Internety i w ich siłę. Choć mój blog, nie jest nawet na szarym końcu rankingów popularności, tak ostatnio modnych, na mojej półce próżno też szukać statuetek Blog Roku, to jednak wiem, że razem można więcej :)

Gdyby ktoś z Was miał jakiś pomysł, chciał w ten czy inny sposób przyłączyć się do nas, by pomóc Alkowi - wiecie gdzie mnie szukać :)


P.S Tak, tak. Ten post oznacza, że otrząsam się z tumanów kurzu, którymi zarósł ten blog i wracam :)

25 gru 2014

SPOKOJU



Cieszcie się chwilami spędzonymi z bliskimi...
Spokoju i radości Wam życzę.

17 gru 2014

FINAŁ


Dziś troszkę inaczej niż zwykle.
Bez pięknych kadrów, ale za to prosto z serducha.
Jeśli za rok, ktoś z Was będzie się zastanawiał czy warto brać udział
w Szlachetnej Paczce to niech wróci do tego posta.


Tymczasem ja w sobotę zamknęłam kalendarz sesji na ten rok.
Postanowiłam, że ten ostatni tydzień poświęcam moim bliskim.
I tym przyziemnym sprawom jak pieczenie, kupienie prezentów czy ozdobienie domu. Bo w ciągu ostatnich tygodni mocno to zaniedbałam.
Ale spójrzcie sami.
Dla takich chwil - warto!